Oglądasz etykiety produktów stojących na półkach DINO i widzisz jakieś małe firemki nawet na nabiale czy czekoladzie. Stoisz w Rossmann i patrzysz że producentem Twojego szamponu jest niewielki podmiot z Polski, a na koniec idziesz do MediaExpert a tam kawa ziarnista od firmy z Bychawy. Czemu to nie jest Lavazza, L`Oreal czy MLEKPOL? Nie dlatego, że Ci duzi przestali się liczyć … powód jest inny…
Titanic zawraca powoli
Ehh co ja się na patrzyłem na duże i wielkie firmy, które miały więcej „menadzierów” niż ludzi do roboty. Strategie, procesy, prognozy i setki tysięcy złotych zapłącone za fajnie wypełnionego EXCELA. A tu przychodzi handlowiec z informacją od kupca z MediaExpert, że trzeba zmienić procedurę serwisową na szybszą. Albo inny temat – Rossmann chce żebyśmy zaczęli od sprzedaży online i zamówi 30 sztuk z produktu. I nagle świat zwalnia, bo się wszystkie „menadziery” muszą wypowiedzieć. Rusza machina, umawiane są wewnętrze spotkania i na koniec odpowiedź jest gotowa za 2 miesiące… Chciałbym w ten sposób przekoloryzować problemiczki z jakich nie mają małe firmy – decyzyjność. W małej organizacji niektóre decyzje załatwia się podczas rozmowy przez telefon – duże firmy nie mają takiej sprawczości.
Paragony
Gadam z firmą która ma 1,5 mld przychodu rocznego. Nie wystawiają paragonów. Jak w Wólce Kosowskiej „tylko hurt, tylko hurt”. A tu pyk największa sieć chce rozpocząć od dropphipping. Prezes 1,5mld firmy od razu się obraża – że jak to nas źle potraktowali.. Ale tu nie chodzi o konwenanse – a raczej o to, że przetargi już ruszyły – umowy z konkurencją są podpisane i szansa będzie ale za 6 miesięcy. Więc żeby tego nie stracić – handlujmy sobie online. Mała firma wchodzi to bez mydła – Titanic będzie zastanawiał się miesiąc…
Siosial Midja
Będziemy się bawić w marketingi jak Biedronka kupi towar – klasyk gatunku gdy ktoś ma na imię Bogdan lub Ryszard i skończył 70 lat. Zdarza mi się, że dzieci Bogdana razem ze mną przekonują tatusia, że jego marka przestaję być znana młodemu pokoleniu i czas dać budżet na TikToka, bo inaczej za 10 lat nie będzie co zbierać po marce, którą budował od lat. Małe firmy zaczynają od sprzedaży online. Gdy internet staje się zbyt mały – dogadują się z jakimiś sklepami franczyzowymi. Jak już marka się rozhhula dopiero piszą do sieci handlowych. Wtedy są już dobrze znani online i sieci handlowe same ich zaczepiają o współpracę. Wiedzą że młode głodne wilki będą pracować nawet w niedzielę, żeby dowieźć wyniki.
Nie bądź Bogdanem – Ryszardem.
Jeśli jesteś małą firmą nie obawiaj się pytać o współprace Rossmann, MediaExpert czy Biedronka. Rynek zna historie młodych firm, które nie zmarnowały swojej szansy i zaistniały w sieciach hanlowych. Ja sam na swoim szkoleniu pokazuję screany moich wiadomości które pisałem na główną skrzynkę i byłem zapraszany na spotkania. Więcej odwagi. Uda się … Trzymam kciuki

