Patohandlowiec – socjopata w Dziale Handlowym.

Prowadząc od 8 lat szkolenia szkicuję sobie karykatury charakterów. Niektórzy mają dryg do handlu, inni się w handlu męczą. Wiele karykatur się powtarza, ale jeden z nich jest bardzo wyrazisty – to pato-handlowiec. Na ten model charakteru poświęcę dziś cały wpis.

Nie amerykanizuj.

Patohandlowiec sam w swojej głowie obwołał się aflą i omegą. To coś w rodzaju dziecka milionerów. Wszędzie był wszystko wiedział i wszystko najlepiej wie. Nie znosi szkoleń, podpowiedzi i wskazówek. Traktuje to jako atak na jego szlacheckie pochodzenie, mimo że pochodzi z Wólki Gałęzłowskiej. Pouczać można co najwyżej ludzi niskiej klasy, a nie jegomościa, króla. Skutkuje to tym, że ciągle mi przerywa na spotkaniu. Gdy mówię o „buyer personie” pyta jak to będzie po Polsku, woli „szukać wejść” niż robić „prospecting. Amerykanizowanie go drażni, męczy i jest bolesne. Może dlatego, że jego mózg tego nie chłonie – jest to zbyt ciężkie tak jak ukończenie podstawówki.

Socjopata.

Potencjalnego nabywcę jego towarów i usług traktuje podobnie dobrze, miły ale do czasu. Czeka aż ofiara się oswoi i będzie mógł ją wydoić do cna. Nie lubi pytań o gwarancje, rękojmię ani prawo zwrotu. Działa tutaj mechanizm podobny do nielegalnych najemców lokali mieszkaniowych, szukają kruczków prawnych, żeby mieszkać na nie swojej własności i nie dać wyrzucić. Zmieniają zamki, nie chcą się wymeldować. Patohandlowiec nie informuje o tym jak wycofać się z umowy, albo celowo nie daje dowodu zakupu. Mówi, że dośle się później. Woli „opylić towar” niż współpracować latami. Bardziej jest mu po drodze „obuć kogoś”, niż stworzyć okazję do rentownego biznesu.

Mistrz ględzenia.

Przecież jeśli ktoś chlapie dookoła siebie wodą to nie znaczy, że umie pływać. Patohandlowiec mówi dużo – tak dużo, że trudno mu się wciąć między zdania. On boi się Twoich argumentów. Jeśli coś jest wobec niego na „NIE” to od razu zapala się krótki lont do bomby. Nie umie na tym zapanować. Ale jest też inna granica – granica zasobu słów. Nadchodzi moment, że zasób słownictwa się wyczerpuje. Wtedy standardowo wchodzą przecinki – przekleństwa, ale z racji że nie wypada w branży biznesowej to zaczyna wypowiadać sztuczne „rozumiesz, „yyyy”, „mówię”, „prawda”, „c`nie”. Ale skubany tak zawsze wybrnie z tematu, że to Ty jesteś zły a on dobry. Wyłańczać, wiąść, na obkoło, poszłem – po tym go rozpoznasz.

Odradzam

Odradzam zatrudnianie patohandlowca do Działu Handlowego. Twoja marka będzie kojarzona z Sebixem, który niekulturalnie stalkował kupców, a na koniec spalił za sobą wszystkie mosty. Stworzy jednoosobowy oddział szturmowy w Twojej firmie, który będzie w konflikcie ze wszystkimi a szczególnie z właścicielem. Odchodząc zostawi Ci trupa w szafie, albo śmierdzące jajo za szafą. Trudno po nim posprzątać. Smród może być przez wiele miesięcy.

patohandlowiec

Tomasz Szacoń

Tomasz Szacoń

Tomasz Szacoń – to ja. Piszą o mnie, że jestem ekspertem rynku retail. Najwidoczniej to prawda, bo blog na którym jesteś prowadzę od 8 lat. Pierwsze transakcje z sieciami handlowymi przeprowadzałem w 2009 roku i od tamtego czasu jestem wciąż aktywny w tej branży. Wiem co działa a co nie w tym nowoczesnym kanale sprzedaży. Rozumie jak ułożyć proces sprzedaży do sieci handlowych, dzięki któremu Twoja firma zostanie bezpośrednim dostawcą. Potrafię pracować z handlowcami tak, żeby każdego tygodnia pozostawać w kontakcie z wszystkimi zrzeszonymi miejscami sprzedaży. Tworzę strategie sprzedaży do dyskontów, drogerii, hipermarketów i sklepów z elektroniką. A jeśli nie masz jeszcze Działu Sprzedaży i szukasz kogoś kto w imieniu Twojej firmy przestawi ofertę kupcom i podpisze z nimi kontrakty to mogę to być ja.

Zadzwoń: +48 500492444
Napisz: tomasz.szacon@retailpoland.pl