Prawo zwrotu – dysonans w kanale nowoczesnym.

Jeśli przed tobą leży umowa współpracy z jakąś polską siecią handlową to na 95% znajdziesz w niej akapit „prawo zwrotu towaru”. Analiza umowy, szczególnie takiej co ma wiele stron wymaga zaparzenia waleriany fachowo zwanej „kozłkiem lekarskim”. Dziś spróbuje pomóc Ci zrozumieć do czego jest potrzebne prawo zwrotu i dlaczego tak bardzo je lubię 😉

Co sądy na to?

Wpisz sobie w Google „I ACa 1148/13” i poczytaj wyrok są z 2014 roku z Warszawy. Wynika z niego, że przerzucanie ryzyka handlowego na „słabszą stronę” czyli w tym wypadku dostawcę – uznaje się za czyn niezdrowej konkurencji. Sieć handlowa w ramach prowadzenia swojej działalności może nadal sprzedawać Twój towar, więc czemu niby ma go zwracać! Wyjątkiem może być uciekający termin przydatności, lub wada, która objawiła się dopiero podczas sprzedaży do konsumentów. Jednak jeśli retailer może nadal sprzedawać towar to Sąd sprawę stawia jasno i staje po stronie dostawcy. Dostawca z cynicznym uśmieszkiem niepewności wygrywa sprawę i przestaje współpracować. Niby zwycięstwo, ale czuć w powietrzu gęstą atmosferę …

Po co komu prawo zwrotu?

Moda – po to jest prawo zwrotu! Mody uświadczysz nie tylko w ubraniach, ale też w kosmetykach, elektronice, narzędziach – nawet w meblach ogrodowych. Termin przydatności wyklucza niektóre produkty z rynku – moda robi to samo. Wybredny konsument oczekuje, że produkt pozytywnie go zaskoczy wyglądem i składem – tak, żeby mógł się nim pochwalić w soszal midjach. Prawo zwrotu jest to po, żeby zrobić miejsce dla nowości. Zamiast smutno i niedbale wyprzedawać to co „nie poszło” – zwracamy stare i robimy miejsce na nowe. W tym przypadku prawo zwrotu jest etycznym gestem handlowym, a nie smutnym obowiązkiem. Zwrot oznacza, że popełniliśmy błąd wspólnie – albo kupiec wziął za dużo sztuk, albo to nie ten tydzień a może cena nie trafiła w zachowania konsumenta. To nasz wspólny problem! Tak… prawo mówi inaczej, ale heloł!!! – to jest kanał nowoczesny, więc stosujemy nowoczesne rozwiązania. Ci co „nieznajo” niech idą do domu…

Kochaj prawo zwrotu!

Jeśli posługujesz się zwrotami „wypchać towar”, „obuć kogoś”, „opylić paletę” to pewnie powiesz kupcowi „to nie moja sprawa”, „radź sobie sam”, „daj znać jak już sprzedaż”. O zgrozo! Sprytny handlowiec zabiera stare i wstawia nowe. Tak działają firmy obsługujące produkty sezonowe. Przyjmują zwrot wiatraków i wstawiają grzejniki. Zabierają preparaty na komary a wstawiają trutki na myszy i gryzonie. Z racji, że prawo stoi w sprzeczności ze „zwrotem towaru” kupiec może mieć obawy, w którym momencie pokazać Ci umowę współpracy lub czy w ogóle o to zapytać. Nie wie jak zareagujesz – czy rozumiesz jak działa kanał nowoczesny, a może jesteś pasjonatem serialu „Sędzia Anna Maria Wesołowska” i uwielbiasz się sądzić i dochodzić swoich praw przed wyższą instancją. Sprytniej jest opracować 10 strategii „co zrobić ze zwracanym towarem” zamiast płacić prawnikom za obsługę sądowych potyczek.

Reakcja na „prawo zwrotu” zawsze otwiera mi drogę do współpracy. Wtedy rodzą się nowe pomysły i wspólna płaszczyzna do rozmów. Odetnij się od lat 90tych i zacznij myśleć nowocześnie, a kanał nowoczesny będzie dla Ciebie rozwojem a nie pułapką!

Tomasz Szacoń

Tomasz Szacoń

– ekspert sprzedaży do sieci handlowych. 12 lat doświadczenia w budowaniu struktur sprzedaży w kanale nowoczesnym. W 2017 roku jedna z wspieranych przez niego firm otrzymała Diament Forbes. Ekspert Inkubatora UW. Autor wielu publikacji o specyfice sprzedaży do sieci handlowych. Właściciel firmy konsultingowej RetailPoland Consulting, która w 2019 roku została wyróżniona nagrodą „Orły Kształcenia”. Opracował tematykę szkolenia: „Jak rozpocząć rozmowy z sieciami handlowymi”, z którego skorzystało ponad 250 firm. Zdefiniował 10 technik wprowadzania produktów do sieci handlowych. Doradza, wspiera, pomaga w rozwoju sprzedaży.

Zadzwoń: +48 500492444
Napisz: tomasz.szacon@retailpoland.pl